1. Żegnaj
Minęło 5 lat od tego zdarzenia.
Listopadowe popołudnie, 16 latka siedziała w tej samej kwiaciarni, przy tym
samym stoliku pijąc tą samą zieloną herbatę z sokiem truskawkowym. Jedyne co
się zmieniło to ona sama, oraz piękna Kunoichi która właśnie droczyła się przy
ladzie ze swoim sensejem.
- przyznaj się Asuma-senseeej! To
dla Kurenai-sensei!
- Ino..- westchnął zmieszany po
czym złapał się z tyłu za głowę. Nagle drzwi od kawiarni się otworzyły i weszła
do niej druga połowa drużyny 10.
– wybawienie. Choji, Shikamaru.
- Witaj Asuma sensej –
powiedzieli chórkiem po czym przywitali
się z Ino i Hinatą.
- aaa wszystko zepsuliście –
powiedziała blondynka krzyżując ręce na klatce piersiowej. Odwróciła się i wyciągnęła
z drewnianej szafeczki mały, szklany pojemniczek do którego wsypała kilkanaście
nasionek kwiatów. Po czym owinęła buteleczkę w czerwony, bawełniany woreczek i
wręczyła mężczyźnie.
– Kiedyś mi powiesz, sensej. – zagroziła.
Hinata zaśmiała się pod nosem z groźnej
miny przyjaciółki. Wybiła 18, Ino szybko ściągnęła fartuszek i pobiegła na górę
po mamę, która miała ją zastąpić.
Kwiaciarnia Yamanaków znajduje się
na parterze, 2 piętrowego mieszkania. Na
1 piętrze jest duża łazienka, salon, kuchnia i sypialnia rodziców, na 2 z kolei
pokój Ino z małą łazienką i gabinet. Nie jest to typowa klanowa rezydencja,
mimo, że Inoichi jest głową klanu Yamanaka. Zamieszkali w takim miejscu,
ponieważ matka Ino nigdy nie chciała być kunoichi. Skończyła akademię, owszem
ale zrezygnowała z misji. Jej wielkim marzeniem zawsze było posiadać własną
kwiaciarnię. Dlatego zamieszkali w centrum Konohy. Mimo tego, w piwnicy, pod
kwiaciarnią znajdują się ogromne tunele łączące się z innymi domami klanu
Yamanaka, Nara i Akimichi. Pod domem Ino jest jedno z 2 największych
pomieszczeń. Trzymają w nim bronie oraz tajne techniki klanowe. Kolejnym
pomieszczeniem jest miejsce spotkań.
Chwilę później, gdy blondynka
zeszła na dół, cała 4 przyjaciół zmierzała do restauracji w której mieli się spotkać
jeszcze z resztą drużyny Hinaty oraz drużyną jej kuzyna.
***
***
W tym samym czasie, na terenie
kraju wiatru, rozgrywała się walka pomiędzy uczniem, a jego mistrzem.
Mężczyźni, oboje wykończeni i w poobdzieranych strojach wymieniali się cios, po
ciosie. Trwali w takim letargu już od kilkunastu godzin. Dziw brał, że mieli w
sobie jeszcze jakieś pokłady czakry. W końcu padło finalne uderzenie przy
którym oboje padli na ziemię – remis.
***
- Choji!!! To mięso jest
niedogotowane! Jak możesz to teraz jeść?
- Ino – powiedział z poważnym
wyrazem twarzy – prawdziwy mężczyzna je mięso jak jest w nim jeszcze trochę
krwi.
Blondynka zrobiła zbolałą minę, a
Hinata pokazała język zniesmaczona.
- Choji ma rację, prawda Akamaru?
– krzyknął Kiba i również zabrał się do jedzenia niedogotowanego mięsa.
- Poza tym nie powinniśmy poczekać
na TenTen, Lee i Nejia?
Siedzieli już dłuższą chwilę razem
śmiejąc się i ciesząc własnym towarzystwem. Dobre humory jednak musiał przerwać
Shikamaru, ponieważ celem ich spotkania była inna sprawa niż między drużynowy
grill. O wiele poważniejsza.
- Słuchajcie, uważam, że wszyscy
razem powinniśmy porozmawiać o ostatnich wydarzeniach. Jednakże się spóźniają
dlatego myślę, że..
I nie dokończył swojej myśli
ponieważ właśnie wtedy do restauracji wpadli zdyszani przyjaciele zwracając na
siebie (jak zwykle) uwagę wszystkich zebranych gości lokalu.
- Wybaczcie nam spóźnienie. Mam
nadzieje, że nic nas nie ominęło – powiedział Lee rzeczowym tonem, po czym
zaczął się ze wszystkimi witać.
- Gai sensei dał nam dzisiaj
popalić przez Ciebie Lee! Wybaczcie nam ale wymyślili sobie jakieś chore
zawody, nawet Nejiowi nie udało się ich od tego odwieść.
TenTen zajęła miejsce obok Hinaty
i Lee, Shikamaru siedział na środku z Chojim, Ino i Nejim, a po lewej stronie na przeciwko Kiba z Akamaru
i Shino. Shikamaru rozejrzał się po
lokalu sprawdzając czy nikt się im nie przysłuchuje, jednak ludzie przestali zwracać
na nich uwagę kontynuując przerwane rozmowy, Nara odchrząknął i zaczął jeszcze
raz.
- Skoro jesteśmy już wszyscy,
sądzę, że możemy zacząć. Hokage-sama poprosiła mnie o przekazanie wam
informacji. Jak już pewnie wiecie w zeszłym tygodniu razem z oddziałami
specjalnymi byłem na misji w najaktualniejszej kryjówce Orochimaru – napił się
herbaty i spojrzał po towarzyszach
– Orochimaru nie żyje. Został zabity przez
Sasuke.
- Niemożliwe, jest aż tak silny? –
zapytał Lee.
- Co to dla nas oznacza,
Shikamaru? Ostatnio nie udało nam się odbić Sasuke, gdybyśmy mieli ruszyć na
misję o tym wszystkim powiadomiłaby nas sama Piąta, gdzie jest haczyk?
- Jak zwykle dobrze myślisz Neji,
jednak nie ma żadnego haczyka, powiedzmy. Po drodze spotkaliśmy również Sasuke.
I tu jest powód naszego spotkania – ściszył głos i nachylił się bliżej stolika,
przyjaciele zrobili to samo - Towarzyszyło mu dwoje ludzi, jednego z nich
rozpoznał członek Anbu, to Suigetsu Hozuki, brat jednego (już nieżyjącego) z
mistrzów miecza. Była też dziewczyna, której tożsamości nie znamy.
- Rozmawialiście z nimi? – Shika
popatrzył na Hinatę i pokiwał głową.
- Sasuke wraca do wioski. Powinien
się pojawić w ciągu tygodnia. Z tego co wiem ta dziewczyna również przybędzie,
Hozuki jednakże nie skorzystał z oferty Piątej. Naszym zadaniem będzie obserwacja
Sasuke. Nie znamy jego powodów, wiemy dlaczego uciekł z wioski. Jednakże..
- Jednakże przez to stał się
przestępcą. Nie chce mi się wierzyć, że Hokage tak po prostu go przyjmuje,
Shikamaru-kun, poza tym, nie uważacie, że Sakura powinna być przy tej rozmowie?
– zapytała blondynka.
- Ino, Sakura wszystko wie od
Tsunade, lecz nie wydaje nam się, że jej ocena nie będzie obiektywna. Dlatego
Was tutaj zaprosiłem. To nie jest misja dla jednej osoby.
- Zbliża się wojna – zagaił Neji –
Hokage nie jest głupia, potrzebujemy silnych shinobi, a jeśli Sasuke faktycznie
zabił Orochimaru, może być przydatny po naszej stronie. Zwłaszcza podczas walki
z Akatsuki, w których znajduje się jego brat. Może znudziło mu się bawienie w
kotka i myszkę. A może darował sobie zabicie brata po przegranej walce, co Ino?
– zaczepił. Blondynka zrobiła tylko głupią minę w stronę posiadacza byakugana,
olewając jego zaczepkę.
- Pewnie tak, jednakże, do nas
będzie należała obserwacja Sasuke. Mamy zachowywać się naturalnie, nie musicie
przysłowiowo od razu „rzucać się mu na szyję”. Wszystko ma być z Waszej strony
niewymuszone, tak aby się nie zorientował, że się mu przyglądamy. Tylko
pamiętajcie o podwyższonej czujności. Nie wiadomo co mu sie poprzestawiało
przez te lata w głowie.
- Szkoda, że nie ma tu Naruto –
mruknął Choji.
- Na razie dobrze, że nie ma tu
Naruto. A dlaczego? To bardzo proste, ponieważ od razu przyjął by Sasuke z
otwartymi ramionami przez co moglibyśmy nie zauważyć jego zamiarów. Dlatego też
dobrze, że na razie go tutaj nie ma.
- Mylisz się Shino-kun! Naruto na
pewno by zauważył, że coś jest nie tak.. jednakże, nie uważacie, że powinien
niedługo wrócić?
- Masz rację Hinata! Nie mogę się
doczekać żeby się z nim zmierzyć! I pokazać mu nasze nowe techniki! – Krzyknął
Kiba a Akamaru mu przyszczeknął. Wszyscy zaczęli się śmiać. Każdy dokończył
posiłek i rozeszli się w swoje strony.
***
Siedzieli przy rozpalonym piecu, w
malutkim mieszkaniu w kraju wody. Starsza kobieta opatrywała rannego mężczyznę.
Przy każdym, nawet najdelikatniejszym dotyku medyczki, krzywił się w bólu.
Wielka rana na piersi na pewno da mu znaki przez długi czas. Młodszy z nich,
którego rany już dawno zdołały się zagoić pilnował ryb, które przypiekały się
od ognia. Ukłonił się lekko w podziękowaniu, kiedy kobieta skończyła swoją
pracę oraz odprowadził ją do wyjścia. Kiedy wrócił, mężczyzna usadawiał się w
wygodniejszej pozycji na leżance, chłopak podał mu rybę i z cichym
westchnięciem opadł na kanapę na przeciwko.
- To był dobry pojedynek, Naruto –
powiedział poszkodowany i zabrał się za posiłek – jednakże, nie jestem już w
stanie Cię nic nauczyć. Myślę, że to najwyższy czas wracać do wioski.
- Dla Ciebie tak, Jiraja sensej,
ja jednak nadal jestem zbyt słaby aby wypełnić swoje przeznaczenie. Gdyby mnie
teraz dopadli, nie miałbym szans. – mężczyzna zrobił krzywą minę, po chwili
jednak się uśmiechnął – bardzo dorosłeś, przypominasz mi teraz jeszcze bardziej
swojego ojca, obawiałem się tego momentu jednak rozumiem dlaczego chcesz kontynuować
swoją podróż. W wiosce na pewno będą o Ciebie pytać, pewnie wszyscy zdążyli się
już stęsknić.
- Szczerze w to wątpię, zwłaszcza
po moim pożegnaniu – i wrócił pamięcią do chwili opuszczenia wioski.
Drużyna Kakashiego wracała właśnie z misji politycznej rangi C, teoretycznie prosta misja okazała sie być zasadzką zastawioną przez wrogo nastawioną wioskę ... Naruto, znalawszy się pierwszy raz w tak poważnej sytuacji zagrożenia życia, zamarł, przec co o mało nie została zabita kapłanka, którą mieli ochraniać. Sasuke zdążył w ostatniej chwili powalić przeciwnika i razem z Kakashim finalnie pokonać zagrożenie.
Blondyn mocniej odbił się od gałęzi drzewa przeklinając na samego siebie w duchu. Reszta drużyny skakała za nim. Sakura nie wytrzymała i z groźną miną krzyknęła
Drużyna Kakashiego wracała właśnie z misji politycznej rangi C, teoretycznie prosta misja okazała sie być zasadzką zastawioną przez wrogo nastawioną wioskę ... Naruto, znalawszy się pierwszy raz w tak poważnej sytuacji zagrożenia życia, zamarł, przec co o mało nie została zabita kapłanka, którą mieli ochraniać. Sasuke zdążył w ostatniej chwili powalić przeciwnika i razem z Kakashim finalnie pokonać zagrożenie.
Blondyn mocniej odbił się od gałęzi drzewa przeklinając na samego siebie w duchu. Reszta drużyny skakała za nim. Sakura nie wytrzymała i z groźną miną krzyknęła
- przez Ciebie o mało co z nowu nie zawaliliśmy misji idioto! Jak
zwykle, gdyby nie Sasuke i mistrz Kakashi skończyłoby się to tragicznie. Ale
nie ty tylko musisz się wiecznie popisywać a jak przychodzi co do czego to
wszystko psujesz... Kretyn
- Racja, tchórzofretko, może na następnej misji się do czegoś
przydasz. – sprowokował go Sasuke, jednakże zamiast oczekiwanej reakcji wybuchu
gniewu odpowiedziało mu mruknięcie.
- I co teraz nagle Ci mowę odebrało?! Tak to Ci się gęba nie
zamykała, a..
- Ucisz się Sakura! – Warknął Kakashi – z tego co zauważyłem ty
też się na misjach nie popisujesz żadnymi umiejętnościami, wiec łaskawie
zamilcz i przestań być hipokrytką. Oboje
powinniście wziąć się za trening.
Dziewczyna spuściła głowę. Reszta drogi do wioski minęła im w
ciszy. Kakashi bacznie obserwował Uzumakiego. Chłopak zawsze kipiał optymizmem.
Był głośny, narwany, argumentował i zwracał na siebie uwagę. Od kilku dni
jednak zdarzały mu się takie godziny ciszy, Jego twarz zmieniała się wtedy
diametralnie. Wesołe oczy stawały się poważne, a zmarszczki od uśmiechu
zanikały. Sensej nie wiedział jeszcze czym jest to spowodowane, jednak było to
absolutnie niepodobne do blondyna którego znał.
Po zdaniu raportu
u Hokage, Naruto leżał u siebie na łóżku myśląc o przyszłości i niedawnych
wydarzeniach. Miał już serdecznie dosyć próby zdobycia prawdziwych przyjaciół,
podtrzymywania wszystkich na duchu, tego sztucznego uśmiechu i głupkowatego
wyrazu twarzy, który przywiera na co dzień. „Kusssso -pomyślał – przez to, że
skupiłem sie na zgrywaniu barana na prawdę olałem podstawy, przez brak treningu
i przygotowania ta kobieta mogła na prawdę zginąć. A Sasuke? Zareagował od
razu, intuicyjnie jakby to było nic.” Usłyszał pukanie w okno, otworzyło się
nagle a w nich pokazała się siwowłosa przyjazna twarz.
- EroSannin! – krzyknął uradowany – co Cię do mnie sprowadza?
- Naruto, słyszałem o Twojej ostatniej misji.
- A to.. – od razu spochmurniał.
- Pomyślałem, że przyda Ci się trochę odpoczynku, co powiesz na
długą wycieczkę ze mną? Będziemy razem trenować. Dodatkowo ściga Cię Akatsuki
więc najlepiej jak będziesz w ciągłym ruchu. Zastanów się, ponieważ to wiąże
się z opuszczeniem wioski na kilka lat, aż zdobędziesz siłę by móc się bronić
przed zagrożeniami. -Chłopak bez chwili zawahania przytaknął
- zgadzam się! Mam już dosyć tego ciągłego udawania, całej tej
szopki. Będę wdzięczny jak zabierzesz mnie ze sobą na trening! Kiedy wyruszamy?
- Bądź gotowy o północy. Jeśli chcesz się z kimś pożegnać, masz na
to chwilę czasu. Spakuj tylko najpotrzebniejsze rzeczy, resztę zdobędziemy po
drodze. – i zniknął.
Naruto spakował
plecak, posprzątał mieszkanie i powyciągał oszczędności ze wszystkich skrytek.
Zamknął okna i drzwi na klucz, wyrzucił śmieci i powolnym krokiem udał się pod
główną bramę wioski. Tam obok zboczonego pustelnika, stała również Piąta Hokage
oraz koledzy z jego byłej klasy.
- Naprawdę odchodzisz! – krzyknął Kiba! – Idę z Tobą na ten trening!
- Nie ma takiej opcji, nie będzie mnie kilka lat. A z tego co wiem
masz co robić przy watasze. – Inuzuce zrzedła mina.
- a więc to prawda, że odchodzisz – powiedziała Sakura z krzywą
miną. – Może to i lepiej dla wioski. Ostatnio byłeś strasznie nieznośny. –
spojrzała na Uchiche oczekując aprobaty. Tamten jednak podszedł tylko do Naruto
i uścisnął mu rękę. Więcej im nie było trzeba. Sakura nie rozumiała tej
„chorej” więzi między nimi więc tylko się odwróciła na pięcie.
- no to żegnaj Naruto – podbiegła do niego Ino i klepnęła
delikatnie w ramię – tylko wróć silniejszy! – i uśmiechnęła się szeroko. Każdy
kochał ten uśmiech. Ino była niezastąpiona, nie raz potrafiła podnieść go na
duchu, czasem nawet razem trenowali.
Kiwnął głową do wszystkich po czym odszedł w głębię lasu. Na
odchodne usłyszał tylko szept
„ Powodzenia, Naruto kun” 
Przyszczeknął i tchórzofretka rządzą. Bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób pociągniesz tę historię. Ino i Hinata to bardzo dobry wybór na główne bohaterki. Jestem ciekawa paringów, bo na razie SasuIno i NaruHina wcale nie są oczywiste. Podoba mi się szablon bloga - prosty, przejrzysty.
OdpowiedzUsuń