Posty

7. Durna smarkula

Obraz
Ino wleciała zdyszana do mieszkania, było po 13 ponieważ nie śpieszyła się tak jak do Suny. Kwiaciarnia była zamknięta, jej rodziców też nie było nigdzie widać. Na stole leżała kartka. „ Nie wiemy kiedy wrócisz z misji, pojechaliśmy do wioski Johame z okazji urodzin taty. W lodówce masz troszkę dango i tortu ryżowego ~ I.Y ” Blondynce zrobiło się przykro, liczyła, że zdąży złożyć jeszcze tacie życzenia urodzinowe. Trudno takie życie shinobi. Ino zjadła obiad i udała się na parter otworzyć kwiaciarnie. Miała ze sobą kilka zwojów medycznych i zamierzała się pouczyć. Ale najpierw obowiązki! Otworzyła drzwi wpuszczając ciepłe powietrze do środka. Powymieniała kwiaty w wazonach układając nowe kompozycje. Powycierała kurze i posegregowała nasionka. Teraz miała czas aby usiąść i potrenować na ledwo żyjących roślinkach. „To świetne ćwiczenia na kontrolę chakry. Swoją drogą, ludzie są dzisiaj dziwnie zabiegani”. Przed wejściem do kwiaciarni widziała tylko jak wszyscy przemykają w tą i...

6. Ciężkie powroty

Obraz
Ino skakała z gałęzi na gałąź, na twarzy czując coraz to cieplejsze fronty powietrza. Rzadko dostawała samodzielne misje. Wróć. Nigdy jeszcze nie dostała samodzielnej misji, ale wszyscy shinobi z jej klanu byli zajęci, tą misję mógł wykonać jedynie sensor więc ją wysłano do Suny. Blondynka przekroczyła już granice i pustynią biegła prosto do wioski piasku, gdzie miała pierwszy raz poprowadzić seans, służący wyciągnięciu informacji od ninji, który okazał się zdrajcą. Na horyzoncie pojawiło się już wschodzące słońce. Na oko była 5:30. „ No Ino, niezły czas” – pomyślała dumna. Po niecałej godzinie dotarła pod przejście prowadzące prosto do środka wioski piasku. Przy nim czekała już na nią Temari. Dziewczyny przytuliły się na przywitanie i po wymianie uprzejmości, oraz tajemniczym listem, który Ino przyniosła dla blondynki, ruszyły prosto do piaskowego więzienia, w którym miał czekać na nie Kazekage. --------------------------------------------------------------------------------------...

5. Proroctwo

Obraz
Minęły 3 tygodnie od pamiętnego spotkania w restauracji. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie, a pojawienie się nagle niespodziewanego gościa z nowinami było jeszcze bardziej interesujące. Granatowowłosa siedziała na łóżku i międliła w rękach starą maskotkę zastanawiając się nad wszystkimi wypadkami. Próbowała sobie poukładać wszystkie fakty w głowie – na spokojnie. Po 1. – nadal jest w pełni świadomie zauroczona w Naruto. Po 2. – charakter blondynia zmienił się diametralnie, stał się chamski, oschły i bez uczuć. Co zadziwiające, Hinacie wcale to nie przeszkadzało. Po 3. – Naruto wyjechał z wioski trenować, aby zmierzyć się z przeznaczeniem, którym było – o zgrozo – zginąć w walce z zagrożeniem czyhającym na niego i wioskę. Po 4. – przeznaczenie miało związek z tym, że w środku Naruto zapieczętowany jest Lisi Demon. Po 5. – jest mega silny, nie wiadomo jeszcze jak silny, ale ze słów Jiraji-sama wynika, że byłby w stanie nas wszystkich pokonać. „NO DOBRA HINATA – pomyśla...

4. Ciężkie pięknego początki

Obraz
          Blondas udał się do swojego starego mieszkania, wszędzie spoczywała gruba warstwa kurzu, jednak samo lokum nie zostało naruszone. Uśmiechnął się krzywo widząc zdjęcie swojej drużyny przy łóżku i schował je do szuflady. Odświeżył się i przebrał w swój codzienny strój – czarne spodnie i pomarańczową bluzę. Założył kaburę, sandały i wyszedł z domu. Idąc przyciągał spojrzenia wielu przechodni. Dziewczyny, widząc na ulicy nowego przystojniaka szeptały do siebie i chichotały. Było koło godziny 14tej, ~czas na Ichiraku~ Po drodze usłyszał swoje imię: - Naruto-kun! Poczekaj – Hinata podbiegła do niego. Posłał jej jedynie pytające spojrzenie. - Może chciałbyś pójść z nami wieczorem do restauracji? – do Hinaty doszli Shikamaru, Choji oraz Kiba. - Wolałbym zostać sam – powiedział blondyn - Lubisz samotność? – zapytał Choji - Nikt nie lubi samotności. Nie chce żebyście uważali mnie za kogoś kim nie jestem. Prawda prowadzi do rozczarowań. Swoimi sł...

3. Kwestia charakteru

Obraz
        Patrzył jak jego sensej znika za horyzontem. Było mu żal, że nie może jeszcze z nim wrócić do wioski, jednak wiedział, że to jeszcze nie koniec jego drogi.  Odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie w dalszą podróż.          Powrót do Konoha zajął Jiraji 15 dni. Po drodze, nie obyło się oczywiście, bez wchodzenia do okolicznych barów czy domów uciech. Ten mężczyzna chyba nigdy nie dorośnie. Pogoda była nieznośna, „mam złe przeczucia, oby Naruto nic się nie stało podczas samotnej wędrówki”, jak nigdy padało. Po prostu była ulewa co jest nie spotykane w tym rejonie kraju. Stanął pod bramą główną wioski. Od razu wyskoczyło do niego dwóch strażników. - Kim jesteś? Ściagnij kaptur – krzyknął jeden z nich - ho, ho kamraci. Minęło może i 5 lat ale aż tak bardzo się nie zmieniłem – powiedział z uśmiechem, odsłaniając swoją twarz. - Jiraja sama! A gdzie Naruto!? - Mam nadzieję, że niedługo się pojawi. A teraz wybaczcie, ...