5. Proroctwo

Minęły 3 tygodnie od pamiętnego spotkania w restauracji. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie, a pojawienie się nagle niespodziewanego gościa z nowinami było jeszcze bardziej interesujące. Granatowowłosa siedziała na łóżku i międliła w rękach starą maskotkę zastanawiając się nad wszystkimi wypadkami. Próbowała sobie poukładać wszystkie fakty w głowie – na spokojnie.
Po 1. – nadal jest w pełni świadomie zauroczona w Naruto.
Po 2. – charakter blondynia zmienił się diametralnie, stał się chamski, oschły i bez uczuć. Co zadziwiające, Hinacie wcale to nie przeszkadzało.
Po 3. – Naruto wyjechał z wioski trenować, aby zmierzyć się z przeznaczeniem, którym było – o zgrozo – zginąć w walce z zagrożeniem czyhającym na niego i wioskę.
Po 4. – przeznaczenie miało związek z tym, że w środku Naruto zapieczętowany jest Lisi Demon.
Po 5. – jest mega silny, nie wiadomo jeszcze jak silny, ale ze słów Jiraji-sama wynika, że byłby w stanie nas wszystkich pokonać.
„NO DOBRA HINATA – pomyślała – i co z tego, że wszystko podsumowałaś?”. Dziewczyna posmutniała, ponieważ za wszelką cenę chciała jakoś wesprzeć i pomóc swojemu obiektowi westchnień.


3 tygodnie wcześniej
Kiedy Ino z HInatą weszły do knajnpy od razu w oczy rzucił im się długi stolik przy ścianie. Żeby do niego dojść trzeba było przejść przez cały lokal. W tym czasie dziewczyny miały czas aby ogarnąć kto się pojawił. Ino nie była zdziwiona brakiem Naruto, jednak mocno liczyła, że jednak przyjdzie. Raz, że sama była szalenie ciekawa tego co się z nim działo przez ten czas, a dwa, widziała jak bardzo Hinata liczy na to spotkanie. Przy dużym stole siedziała drużyna Ino i Hinaty, a także, ku jej zdziwieniu, Sakura i Sasuke. Najwidoczniej tez byli spragnieni rewelacji po wizycie u Hokage. Dziewczyny przywitały się ze wszystkimi i usiadły naprzeciwko znajomych. Każdy był odświętnie ubrany, ponieważ knajpa którą wskazała Hinata miała ostre warunki co do dress code.
- chyba Naruto nie skorzysta z zaproszenia – powiedziała blondynka.
- Wielka szkoda – dodał Shikamaru ze zrezygnowaną miną – chciałem go zapytać o bardzo dużo rzeczy.
- A ja jestem ciekaw jego przygód. Szczerze to się za nim bardzo stęskniłem. Nudno było bez jego kawałów – dodał Choji.
- Przestańcie tragizować – Sakura dała o sobie znać – przez tyle czasu radziliśmy sobie bez tego idioty, przynajmniej był spokój i…
- W takim razie dobrze wiedzieć, że nie powinienem przychodzić, Sakura. – Zwrócił się do niej z zimnym wyrazem twarzy. Takim samym obdarzył Sasuke. Hinacie przyszło na myśl, że pełnym …. Pogardy?
- Nie no co ty Naruto ja nie mówiłam poważnie chodziło mi bardziej w kontekście ..
- Przestań się tłumaczyć, zawsze tak myślałaś, nie poniżaj się to poniżej twojej godności.
Wszyscy pomyśleli jednogłośnie, że nie znali Naruto naprawdę. Przezyli prawdziwy dysonans poznawczy. Jedynie Ino zaśmiała się perliście i szarpiąc Naruto za ramię żeby usiadł miedzy nią a Hinatą powiedziała:
- No dobrze, skoro przywitanie mamy za sobą to teraz możemy zamówić coś do jedzenia. Naruto – tu zwróciła się bezpośrednio do chłopaka – Shikamaru mówił wcześniej, że ma do ciebie dużo pytań. – Brunet skinął głową. – Ja ide po karty bo jak widać nikt nas tu dzisiaj nie obsłuży, Sasuke, chodź pomożesz mi.
Sakura już chciała wyrazić sprzeciw, że jak ona śmie dyrygować J E J chłopakiem. Mimo to doznała ciężkiego szoku jak Sasuke, grzecznie wstał i udał się za blondynką. Nie rozumiała relacji tych dwojga. Najpierw Ino podobał się Sasuke, potem się nienawidzili, potem razem spotykali nie wiadomo po co bo nigy nie udało jej się ich do końca wyśledzić, potem o mało się nie pozabijali, Sasuke wrócił do wioski i uratowała mu życie, razem się nawet śmiali, potem ponownie ze sobą nie gadali, a teraz? Teraz to Sakura jest strasznie wkurzona i zazdrosna. Czemu ta blond lafirynda w przykrótkim kimono kręci się obok J E J Sasuke? Coś tu ewidentnie śmierdzi i ona dowie się co.!

Shikamaru bombardował Uzumakiego serią pytań: Jak to się stało, że ma w sobie demona. Dlaczego nadal żyje skoro Akatsuki go wyciągnęło. Czemu tak długo nie było go w wiosce. Jakich technik uczył go Jiraja oraz ile kultur poznał wędrując tyle czasu po różnych wioskach.
- No dobra – powiedział Nara – skoro podmieniłeś swoje ciało na część ogona Biju, to co zrobisz jak się zorientują i ponownie po Ciebie przyjdą?
- Nic, zabije ich. Mam poważniejsze zmartwienia niż Akatsuki..
Naruto powoli ze stoickim spokojem odpowiadał na pytania kolegi. W sumie trochę go ta sytuacja nużyła, jednak liczył się z tym, że po powrocie będzie musiał opowiedzieć wiele rzeczy. Ino z Sasuke wrócili z kartami oraz biedną kelnerką, na którą Ino nakrzyczała za niekompetencje. Po złożeniu zamówienia obok nich zmaterializował się Kakashi.
- Ohayoo! Słyszałem o twoim wielkim powrocie – zwrócił się do Naruto.
- Dawno się nie widzieliśmy, Kakashi-sensei.
Siwowłosy od razu zauważył zmianę fizyczną i psychiczną blondyna. Teraz jeszcze bardziej przypominał swojego ojca za młodu.
- Przysyła mnie do ciebie Piąta. Sprawa wygląda tak, że masz 17 lat i rangę chunina, jednak z tego co słyszeliśmy, o wiele większe umiejętności. – no tak, rangi. Naruto w ogóle się nad tym nie zastanawiał. – Z racji tego, jutro o 10 na polanie nr 18 zaraz za Lasem śmierci odbędzie się Twój egzamin. Nie spóźnij się. – i kończąc zdanie zniknął w kłębie dymu.
Naruto podniósł się z krzesła.
- już wychodzisz? – spytała cicho Hinata.
- muszę się przygotować. Bawcie się.. dobrze. – powiedział patrząc po zgromadzonych. I tak samo jak jego nauczyciel zniknął szybciej niż się pojawił, zostawiając swoich towarzyszy w osłupieniu. Posiadaczka Byakugana niewiele myśląc ruszyła za blondynem.
Naruto w drzwiach od restauracji minął swojego senseja. Skinął mu lekko głową dając znak, że go widzi i udał się bez słowa do domu.
Jiraja był już lekko wstawiony bo swojej gonitwie po różnych pubach, jednak jego uwadze nie uszła mina Naruto. Po przekroczeniu progu lokalu na jego końcu zobaczył przyjaciół swojego ucznia. Poprosił przechodzącą kelnerkę o drinka i udał się do stolika zajmowanego przez ninje.

- Naruto! Naruto poczekaj! – chłopak zatrzymał się na środku ulicy. Stali przez moment w milczeniu. Białooka zbierała się aby coś powiedzieć.
- Hinata? Wybacz ale trochę się śpieszę – dziewczyna się lekko zmieszała.
- Tak, przepraszam. Ciesze się, że wróciłeś – przytuliła się do blondyna, a ten niewiele myśląc cmoknął ją w policzek. Hinata momentalnie zrobiła się cała czerwona.
- powiedzmy, że to na szczęście, do zobaczenia – i odszedł w swoją stronę. Poczekała jeszcze chwilkę zbierając myśli i wróciła do przyjaciół.

Sannin usiadł na miejscu Naruto, wszystkim od razu rzuciło się w oczy, że jest pijany. Hinata usiadła obok Ino, która od razu zauważyła, że coś jest nie tak z jej przyjaciółką. Jiraja wziął łyk wcześniej zamówionego drinka i popatrzył po znajomych twarzach.

- Pierwszy rok treningów, moich z Naruto – zaczął Jiraja, skupiając na sobie całą uwagę – był naprawdę ciężki. Dużo trenował i robić wiele postępów, nigdy nie miałem tak dobrego ucznia, a i bardzo mnie to zaskoczyło po tym jak opisywał go i jego umiejętności Kakashi. – czknął – Według Hatake miłem mieć problemy z ułożeniem wybuchowego charakteru i ciągłego rozkojarzenia Naruto, ale nie było z tym problemu. Wiedziałem, że przed nami kilka lat pracy, zapytałem Naruto dlaczego zgodził się na wyprawę ze mną. Powiedział tylko, że miał dosyć tego całego kabaretu. Na początku nie zrozumiałem, ale dopiero po reakcjach wszystkich dotarło do mnie, że on nigdy nie był głupi. Potrzebował jedynie towarzystwa, udawał żeby zdobyć przyjaciół, wiedział, że jak ludzie poznają o nim prawdę to nawet wśród rówieśników nie będzie miał z nikim kontaktu. Przykre było jego dzieciństwo, co widać było podczas tych kilku lat ze mną. Pewnie wiecie, albo i nie wiecie w ciele Naruto został zapieczętowany Biju, dziewięcio ogoniasta bestia. Tak na marginesie jego ojciec, a mój wychowanek to uczynił. Wraz ze swoją żoną zginęli dla dobra wioski, pozostawiając syna, który miał być bohaterem.

- zaraz zaraz – wciął się Sasuke – to jakaś bajka. Wszyscy doskonale wiedzą, że bohaterem, który pokonał lisa był 4 Hokage.
Jiraja popatrzył tylko na Sasuke z politowaniem. Widać było jak na twarzy bruneta pojawiają się procesy myślowe…
- NARUTO JEST NAMIKADZE?! – krzyknęli. Przy stoliku przy którym siedzieli zrobił się wielki harmider. Sannin tylko odchrząknął i kontynuował swój monolog.
- Tak, ojcem Naruto był Minato Namikadze, a matką piękna Kushina Uzumaki. W dzień narodzin Naruto, który również był dniem ich śmierci, wydarzyło się kilka strasznych rzeczy. Owe, sprawiły, że nad przeznaczeniem Naruto zawisły czarne chmury. W drugim roku naszego treningu, był jeszcze roześmianym, szczęśliwym chłopakiem. Wtedy zacząłem uczyć go trybu mędrca i kiedy go wreszcie opanował mogliśmy się udać do światyni Uzumakich. – przymknął powieki i dopił swojego drinka. Zacisnął obie pięści, tak że knykcie mu pobielały i kontynuował – spotkaliśmy tam wiecznego mędrca, który zabrał nas do swojego wymiaru i przepowiedział Naruto jego przyszłość. Przeznaczenie, które będzie się miało dokonać w ciągu kilku lat. Na trening ruszyliśmy ze względu na polujące na Biju Akatsuki. Przedłużyliśmy go po tym dniu. - co takiego przepowiedział mędrzec, sensej? – spytała Sakura.

- „Będziesz walczył na śmierć i życie z kimś, kto jest taki sam jak i ty. Siłami będzie dysponować ogromnymi, a żywioły będą po jego stronie. Twój przyszły przeciwnik będzie narzędziem wykorzystanym do walki z czymś o wiele potężniejszym, czego pojąć zwykły człowiek nie potrafi. Umrzesz Naruto, to twoje przeznaczenie mędrca. Umrzesz wcześniej zabijając zło wiszące nad światem shinobi, bądź umrzesz dlatego, że będziesz za słaby by owe zło pokonać” po tamtej wizycie Naruto nie był już nigdy taki sam. Nastawił się na jeden cel, nie wierzy w przyszłość, ani w to, że może być kiedykolwiek szczęśliwy. Czeka tylko na swoją śmierć – łzy pojawiły się w oczach nauczyciela.


- czy, ktoś a Akatsuki jest tym przeciwnikiem? – zapytał Neji. Jirajia uspokoił się na tyle, żeby odpowiedzieć na pytanie białookiego.
- nie, to są jedynie narzędzia. Problematyczne karaluchy zaśmiecające świat shinobi. Jednak mamy wśród nich sprzymierzeńca. Naruto postanowił opanować jak nawięcej technik i żywiołów chakry. Posiada tryb mędrca, tryb bestii i techniki moje i swojego ojca, jednak brakuje mu najważniejszego. Przyjaciół i chęci do życia. Wierze całym sobą, że każde przeznaczenie można zmienić. Walczy mimo, że wierzy, że sensem jego istnienia jest rychła śmierć. Proszę abyście byli przy nim i przypomnieli mu czym jest człowieczeństwo. Aby dostał trochę normalnego życia, które mu zabrałem naszą wyprawą. Nie zdajecie sobie sprawy jak to jest gdy traci się swoich uczniów… - łzy popłynęły po jego czerwonych policzkach. Sięgnął po piwo Ino, które stało najbliżej niego i wypił je całe jednym hałstem.
- Nie pomożemy Naruto w walce. Możemy jednak odbudować nasze więzi, które zostały przerwane.
- masz rację Shikamaru – powiedział optymistycznie Kiba – i będziemy też więcej trenować by być wsparciem dla całej wioski i dla niego!
- Naruto nie zginie Jiraja-sensei – rzekła Hinata kładąc małą dłoń na jego ramieniu – jest silny. A teraz, za Naruto!

- Za Naruto! – wszyscy wznieśli toast oczyszczając trochę smutną atmosferę. Dokończyli posiłki i rozmawiając o wszystkim i o niczym, po dwóch godzinach udali się do domów. 


Komentarze

  1. Sakura w tym rozdziale popłynęła. "Lafirynda w przykrótkim kimono" :D Zaskoczyły mnie nieco szczegóły treningu. Minęło też więcej czasu niż myślałam. Naruto jest tutaj jak widać inteligentniejszy, to powinno wyjść na plus ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz