4. Ciężkie pięknego początki
Blondas
udał się do swojego starego mieszkania, wszędzie spoczywała gruba warstwa
kurzu, jednak samo lokum nie zostało naruszone. Uśmiechnął się krzywo widząc
zdjęcie swojej drużyny przy łóżku i schował je do szuflady. Odświeżył się i
przebrał w swój codzienny strój – czarne spodnie i pomarańczową bluzę. Założył
kaburę, sandały i wyszedł z domu. Idąc przyciągał spojrzenia wielu przechodni.
Dziewczyny, widząc na ulicy nowego przystojniaka szeptały do siebie i
chichotały. Było koło godziny 14tej, ~czas na Ichiraku~
Po
drodze usłyszał swoje imię:
-
Naruto-kun! Poczekaj – Hinata podbiegła do niego. Posłał jej jedynie pytające
spojrzenie.
-
Może chciałbyś pójść z nami wieczorem do restauracji? – do Hinaty doszli
Shikamaru, Choji oraz Kiba.
-
Wolałbym zostać sam – powiedział blondyn
-
Lubisz samotność? – zapytał Choji
-
Nikt nie lubi samotności. Nie chce żebyście uważali mnie za kogoś kim nie
jestem. Prawda prowadzi do rozczarowań.
Swoimi
słowami zadziwił wszystkich – ponownie. Zachowanie Uzumakiego w gabinecie
Hokage tłumaczyli zmęczeniem po podróży i długą nieobecnością w wiosce. Tak na
prawdę, żadne z nich nie mogło przyjąć drastycznej zmiany, która w nim zaszła. Ino
trenując z Naruto przed jego wyjazdem z wioski była przyzwyczajona do jego
zmian nastroju, jednak nie sądziła, że będzie to permanentne. Blondyn był
zawsze wesołym, zabawnym i niezdarnym chłopakiem, który ponad życie cenił
swoich przyjaciół. Teraz zachowywał się jak odosobniony, zimny i pewnej każdej
wypowiedzianej czy zrobionej rzeczy facet.
Na
horyzoncie pojawił się Sasuke z Sakurą. Podeszli z kamiennymi twarzami do
grupki, kiedy Sasuke miał już się odezwać poczuł jak ktoś na niego wpada z zza
rogu. Razem z napastnikiem polecieli na ziemie.
-
INO !!!! złaź natychmiast z Sasuke – krzyknęła różowowłosa.
Ino
tylko przewróciła się na bok i leżąc nadal na ziemi zaczęła głośno śmiać z miny
Uchihy. Na początku był mega zdezorientowany, jednak później zerknął na nią
krzywo - chciał ją ewidentnie zabić. Blondynka nie mogła pozbierać się ze
śmiechu. Hinata i Kiba widząc jej rozbawienie do niej dołączyli. Naruto
zmierzył Yamanake wzrokiem i prychnął:
-
a ty jak zwykle w dresie i z liśćmi we włosach. Nic się nie zmieniło od kilku
lat, co Ino? – dziewczyna jedynie pokazała mu język i zwróciła się do Hinaty.
-
pomóż mi w kwiaciarni do zamknięcia, mama musiała pilnie wyjść do starszyzny –
Granatowowłosa jej przytaknęła – ale pod jednym warunkiem – zagroziła
przyjaciółce palcem – później wszyscy pójdziemy na kolacje, 20:00 w Sakumo ! Ubierzcie się ładnie.
-
Hai, hai dla ciebie wszystko Hinaciu.
-
Ino! Nie nazywaj mnie tak – odwróciła się do Naruto – proszę też przyjdź, dawno
nie byliśmy wszyscy razem jak kiedyś
-
Hai Hinaciu – rzucił na odchodne Naruto i udał się w stronę Ichiraku.
W
kwiaciarni:
Czerwona
jak burak Hinata przestawiała wazony, Ino przez jakiś czas się jej przyglądała.
-
No, no wiedziałam, że zrobiłaś postępy, jednak nie sądziłam, że jak zobaczysz
Naruto będą one tak widoczne – uśmiechnęła się widząc, że granatowowłosa
zrobiła się jeszcze bardziej czerwona – e, tylko mi tu nie zemdlej.
-
Ino! Nie uważasz, że on się bardzo zmienił? Może to oszust?! Jak obserwowałam
Naruto, nie był szczęśliwy kiedy był sam, ale w towarzystwie wyglądał na
zadowolonego. Teraz jest inaczej.
-
hmmm… Naruto jako dziecko przychodził do mnie do domu. I raczej zawsze był
poważny. Sądzę, że dorastając jego charakter tylko się wyostrzył, ale mogę się
mylić. No i zrobił się bardzo przystojny – dodała z zawadiacką miną, a Hinata
mimo, że to było prawie nie możliwe, zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.
-
Też to zauważyłaś…- spuściła wzrok – ale jak to u Ciebie w domu?!
-
Myślałam, że ci o tym mówiłam. – zamyśliła się – odkąd pamiętam nikt nie chciał
się bawić z Naruto. Rodzice im nie pozwalali z resztą sama wiesz jak to było.
Pewnego dnia, mieliśmy może 5/6 lat, spotkałam
go zakrwawionego na ulicy, dostał łomot od jakiś starszaków. I zaprowadziłam go
do siebie. Mój tata go opatrzył a mama ugotowała obiad i dała mu dużo na wynos.
Na początku się stawiał ale potem przyszedł Shikamaru z ojcem i bardzo dobrze
się bawiliśmy. Moi rodzice nawet zaoferowali mu pomoc, ale podziękował i
wyszedł. Po tamtym zdarzeniu od czasu do czasu bawiliśmy się na dworze i
czasami przychodził do nas jeść. Potem było mu chyba głupio i to się zatarło. –
wzruszyła ramionami.
Hinata
nic nie powiedziała tylko zabrała się do pracy. Przyjaciółka obserwowała ją
przez chwilę po czym również zakasała rękawy. Tego popołudnia w kwiaciarni było
wielu klientów, a wszystko przez to, że jutro z samego rana dzieci z Akademii
będą czyścić groby poległych shinobich na cmentarzu. Piękny gest zorganizowany
przez Iruke-senseia.
Zbliżała
się 19, Ino obsłużyła ostatnią osobę i zabrała się za zamykanie kwiaciarni.
-
Ohayo Hinata – do pomieszczenia weszła matka blondynki, granatowowłosa ukłoniła
się – bardzo dużo kwiatów dzisiaj nam zeszło. Jutro z samego rana będę szła do
lasów za murami Konohy po zapasy. Kwiaciarnia będzie zamknięta więc masz wolne córeczko.
– uśmiechnęła się. Ino odetchnęła i odwzajemniła uśmiech.
-
To bardzo dobrze się składa, bo idziemy dzisiaj do restauracji.
- Restauracji? – powtórzyła.
-
Naruto wrócił, chcemy się z nim zobaczyć, nadrobić zaległości
-
Pozdrów go i zaproś na obiad, a teraz lećcie się szykować. Ja tutaj pozamykam.
Bardzo mi dzisiaj pomogłyście, dziękuję.
Hinata
pożegnała się z panią Yamanaka i obie z blondynką pobiegły na górę do jej
pokoju. Nie miały wiele czasu, dlatego nie było mowy aby Hinata poszła się do
siebie przebrać. Kunoichi przegrzebały szafę Ino i każda znalazła coś dla
siebie – no prawie, bo Hinata w ostatnim momencie wyrwała przyjaciółce spodnie.
-
Nie ma mowy! Dzisiaj ty też masz się ładnie ubrać. Zakładaj kimono!
Ino
zrobiła kwaśną minę i wzięła od Hyuugi bordowe kimono. Miała w swojej szafie
tylko trzy codzienne kimona ( bordowe, czarne w kwiaty i fioletowe) , ponieważ
bardzo nie lubiła ich nosić. Każda kobieta powinna mieć przynajmniej jedno
długie odświętne, na specjalne uroczystości, jednak blondynka była
najwidoczniej wyjątkiem od reguły. Hinata również wzięła kimono, tylko że sobie
wybrała fioletowe. Obie kreacje są na długi rękaw i sięgają ledwo do kolana.
-
no, jeszcze tylko włosy! – niezadowolona blondynka dostała szczotką w tors.
-
niech ci będzie, ale kitka zostaje ! – podniosła palec do góry i zrobiła minę
zabraniającą sprzeciwu. Hinata ciężko odetchnęła jednak przytaknęła koleżance.
I tak cud, że dało się ją namówić na kimono.

Jestem trochę zaskoczona zachowaniem Naruto, ale też bardzo ciekawa, czy ten nowy poważniejszy nadal marzy o zostaniu Hokage^^
OdpowiedzUsuńTo marzenie nigdy nie zniknęło, jedynie niestety schowało się w otchlani za innymi rzeczami które go dotknęły. Może ktoś mu pomoże wrócić do tamtych beztroskich dni i zdejmie choć część brzemienia które nosi. W mandze zawsze intrygowało mnie to jak jego postać została wykreowana i czasami miałam wrażenie że z tym chorobliwym optymizmem jest za mało ludzki dlatego chciałam pokazać go od innej strony
Usuń