6. Ciężkie powroty


Ino skakała z gałęzi na gałąź, na twarzy czując coraz to cieplejsze fronty powietrza. Rzadko dostawała samodzielne misje. Wróć. Nigdy jeszcze nie dostała samodzielnej misji, ale wszyscy shinobi z jej klanu byli zajęci, tą misję mógł wykonać jedynie sensor więc ją wysłano do Suny. Blondynka przekroczyła już granice i pustynią biegła prosto do wioski piasku, gdzie miała pierwszy raz poprowadzić seans, służący wyciągnięciu informacji od ninji, który okazał się zdrajcą. Na horyzoncie pojawiło się już wschodzące słońce. Na oko była 5:30. „ No Ino, niezły czas” – pomyślała dumna. Po niecałej godzinie dotarła pod przejście prowadzące prosto do środka wioski piasku. Przy nim czekała już na nią Temari. Dziewczyny przytuliły się na przywitanie i po wymianie uprzejmości, oraz tajemniczym listem, który Ino przyniosła dla blondynki, ruszyły prosto do piaskowego więzienia, w którym miał czekać na nie Kazekage.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym czasem w wiosce ukrytej w liściach, stara drużyna 7 stała w gabinecie Hokage. Piąta była wyraźnie poddenerwowana co nie uszło uwadze shinobich. Po walce z Kakashim, 3 tygodnie wcześniej,  Naruto został awansowany do rangi Jounina i to on dowodził tą misją.
- Musicie sprowadzić do wioski pewną osobę. Jest bardzo ważna dla przyszłości Konohy i na pewno dzięki niej odkryjemy wiele tajemnic, które przez lata nie zostały poprawnie zinterpretowane.
- jak rozpoznamy tą osobę? – zapytał Sasuke.
- Naruto wie, kim jest. Na razie na głos nic nie mogę powiedzieć, ściany mają uszy. Mam tylko nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, ponieważ to nie jest zwykły shinobi i wiele osób może ruszyć za nim w pościg. Po wcześniejszym dogadaniu z Uzumakim uznaliśmy, że najbezpieczniejsza będzie technika teleportacji. Zależy nam na czasie.
- Kiedy wyruszamy?
- teraz Sakura. Im wcześniej tym lepiej. Pod bramą Naruto wam wyjaśni jak działa ta technika. A teraz idzcie i macie wrócić z przybyszem prosto do mojego gabinetu!
- hai!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W środku ciemnego, betonowego pokoju na bazie kwadratu, klęczał mężczyzna ubrany w kaftan bezpieczeństwa. Całe jego ciało otaczały łańcuchy. Obok niego stał Kazekage i kilku strażników.
- Witaj, dziękuję, że tak szybko przybyłaś – zwrócił się Kazekage do dziewczyny. Ino ukłoniła się. – Słyszałem, że jako sensor możesz mnie wprowadzić do umysłu tego robaka. Bardzo mi zależy na informacjach, które skrywa, a jak widać po jego stanie, nie chce za dużo powiedzieć.
Faktycznie. Mężczyzna był cały poobijany. Wokół niego i na nim samym znajdowała się krew w różnych stadiach zaschnięcia. Twarz miał zmasakrowaną.
- hai, mamy dwie możliwości albo mogę cię wprowadzić do jego podświadomości i możesz spróbować wymusić na nim informacje, albo możemy wejść w zakamarki jego umysłu i przeszkukać je samodzielnie – powiedziała.
- która opcja będzie szybsza?
- druga na pewno skuteczniejsza Gaara-sama, jednak zajmie więcej czasu.
- w takim razie zaczynajmy – powiedział poważnie. Blondynka położyła dłonie po obu stronach głowy ofiary, a Gaara z kolei na jej dłoniach. Zamknęła oczy na znak skupienia, spletli palce i zbierając czakre, przeniosła ich do umysłu zdrajcy.
- teraz, kiedy już jesteśmy w jego głowie, powiedz jakie informacje chcesz wydobyć..

Temari była zniecierpliwiona. Ile można było wyciągać parę informacji?! Siedząc pod celą przypomniało jej się o kopercie, którą wręczyła jej Ino. W środku znajdował się, krótki liścik napisany niezwykle starannym pismem. „Shikamaru” – pomyślała uśmiechając się sama do siebie. Szybko wybiegła z więzienia, aby odpisać na wiadomość.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Drużyna 7 stała pod bramami wioski.
- Mamy dokładnie 6:57. Na miejscu mamy być za godzinę.
- na miejscu czyli gdzie, Naruto?
- Przełęcz Senquai, Sakura.
- Nani?! To prawie dzień drogi nie ma szans… - zawiesiła się – to po to ta technika teleportacji…
- Hai. Złapiecie mnie za nadgarstki, przesyłając do mnie trochę swojej chakry. A ja przeteleportuje nas godzine drogi od przełęczy. Teraz.
Bez zbędnych pytań, z lekkim oporem ze strony bruneta, złapali Naruto za nadgarstki i poczuli silne szarpnięcie. Sakurze od razu cofnęła się kolacja z dnia poprzedniego, a Sasuke przeszył ostry ból głowy. Po paru sekundach, które wydawały się wiecznością, przetransportowali się na środek lasu, znajdującego się kawałek drogi od miejsca docelowego.  Poupadali na ziemię. Jedynie blondyn stał nad nimi patrząc z pogardą.
- To technika czwartego, organizm musi się do niej przyzwyczaić jednak niesie ze sobą pewne obciążenia. Czeka was to jeszcze w drogę powrotną więc lepiej się ogarnijcie. – i ruszył przed siebie nie czekając na resztę drużyny.

Mineły dwie godziny odkąd Ino i Gaara przetrzepywali zwoje w umyśle zdrajcy. Kazekage uzyskał wszystko na czym mu zależało, teraz sprawdzali jedynie czy nic nie przeoczyli. W końcu nastał koniec. Yamanaka była totalnie wyczerpana, ale zrobiła kawał dobrej roboty, mogła być z siebie dumna. Teraz siedziała na śniadaniu w towarzystwie Kazekage, z którym tak poza tym już była na tak zwane „ T Y „. Kończyła swoje ulubione pomidorki koktajlowe i czekała aż Temari wróci, żeby ją odprowadzić do bram wioski. Gaara, bo tak już mogła się do niego zwracać, opowiadał jej o swojej małej hodowli kaktusów, dzięki temu nawiązali wspólny język. Blondynka nawet obiecała, że następnym razem kiedy się spotkają da mu Konohańsą liściastą odmiane kaktusa. Kiedy śmiali się i gawędzili o hodowli roślin do pokoju zmaterializowała się zdyszana Temari.
- no możemy ruszać Ino!
- na pewno nie chcesz zostać dnia, żeby odpocząć? – spytał blondynkę Kazekage.
- nie dziękuję bardzo, chakry mam wystarczająco na powrót. Poza tym jest prawie 8 rano, będę po południu w wiosce, a dzisiaj są urodziny mojego taty. – ukłoniła się żegnając i ruszyła z koleżanką do bram.
Temari z pełnym rumieńcem na twarzy przekazała koleżance odpowiedź na wiadomość. Ino tylko szczerze się roześmiała.
- to nie jest zabawne..
- masz rację, to jest romantyczne. – pstryknęła no Sabaku w nos – i nigdy nie pomyślałabym, że temu leniowi będzie na czymś tak bardzo zależeć. Do zobaczenia w krótce.
- Do zobaczenia.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Naruto, po co ten pośpiech jest dopiero ranek!
- W tym cały sens, im będziemy szybciej w wiosce tym szybciej uda nam się ten cały cyrk wyjaśnić. – powiedział tajemniczo - Zostało nam kilka minut drogi.
Sakura była zaniepokojona. Miejsce w którym się znajdowali było w całości zalesione, poranna mgła unosiła się w powietrzu ograniczając widoczność, wokół nich nie dało się nawet wyczuć żadnego zwierzęcia. Las wydawał się być martwy. Kawalek przed nimi malowało się wejście do przełęczy, na którego tle rysowała się powoli jakaś postać.  Sasuke z Sakurą wyczulili wszystkie zmysły, a blondyn poznając w sylwetce swojego przyjaciela szedł spokojnie w jego stronę. Postać, miała założony długi czarny płaszcz, który zakrywał jego ręce i stopy, na głowie miał kaptur, przez który nie dało się zobaczyć ani kawałka jego twarzy. Kiedy stanęli twarzą w twarz z Naruto, było widać, że przybysz jest o kilka centymetrów wyższy.
- dawno się nie widzieliśmy, Naruto – Sasuke zamarł, słysząc od tak dawna zapomniany głos. Znienawidzony. Ponownie poczuł się jak zaszczute, małe dziecko. Przez jego twarz przelał się cały potok emocji, od szoku, przez smutek aż to totalnego wkurwienia.
- będzie pare miesięcy od naszego ostatniego spotkania, Itachi - uśmiechnął się krzywo do przybysza, jednak szybko się odwrócił powalając ruszającego do ataku Sasuke na ziemie. Spojrzał na leżącego Uchihe z pogarda.
- CO TU SIĘ DO CHOLERY WYPRAWIA?!
- Nie drzyj się, nic ci to nie da. Nie podejrzewałem, że jesteś aż tak beznadziejny, ze nigdy nie dowiedziałeś się prawdy, a jednak.
-jakiej prawdy? Czego miałbym się dowiedzieć? Co ten skurwiel tu robi?! – Sakura stała przerażona patrząc na starszego brata Sasuke. Byli bardzo podobni, nie widać było między nimi różnicy wieku. Itachi jedynie był trochę wyższy i bardziej… przerażający?
- Sasuke zamknij się, dowiesz się w wiosce. Do tego czasu zachowuj się jak shinobi, a nie jak pizda. Łapcie mnie, koniec z przywitaniem, wracamy do Hokage.
Przenieśli się bezpośrednio pod drzwi gabinetu piątej. Pierwszy wszedł Naruto, a zaraz po nim starszy z Uchihów. Itachi przed Hokage ściągnął kaptur i dopiero teraz Sakura mogła zobaczyć jak bardzo Sasuke jest do niego podobny. To było coś niesamowitego. Mieli identyczne rysy twarzy, Itachiego były mocniej wyrysowane, jego włosy również były dłuższe ale tego samego koloru.  Oczy, Sakura przepadła, taki sam odcień głębokiej czerni. Uchiha mieli niesamowite geny. Itachi ściągnął płaszcz, był ubrany w czarne spodnie i obcisłą koszulkę na długi rękaw z herbem na plecach. Tak, był toszkę wyższy i  szczuplejszy niż Sasuke. Sasuke! Odwróciła się. Jej chłopak miał twarz pełną bólu i nienawiści i zdezorientowania. Nigdy nie widziała takiej miny w jego wykonaniu, nawet jak byli dziećmi. „co się dzieje w twojej głowie ?” pomyślała „co się w ogóle tutaj dzieje?!”
- Witam, Hokage sama – ukłonił się.
- Uchiha Itachi – Hokage siedziała na swoim biurku z poważnym wyrazem twarzy – nie wiem co mam Ci powiedzieć. Taka pomyłka, tyle lat… Przede wszystkim dziękuję za oddanie wiosce – tym razem to Piąta się ukłoniła Itachiemu
- to był mój obowiązek.
- Tak czy inaczej, na pewno nie dam rady odkupić winy Trzeciego. Wykurzcie Danzo z jego nory! Tak samo Starszyzne! Shizune, bij w dzwony! Każdy mieszkaniec wioski ma się stawić na dziedzińcu!
- hai!
Tsunade razem z zebranymi udała się na dach gmachu hokage. Itachi założył kaptur aby nie wzbudzać jeszcze większego zamieszania. Odkąd się pojawił nie spojrzał na swojego brata ani razu.  Shizune trzymała potrzebne papiery udowodniające niewinności Itachiego.  Jeden z oddziałów Anbu walczyl z korzeniem. Danzo poległ w walce. Starszyzna, czyli Homura i Koharu, zbiegli z wioski kiedy zaczęto bić w dzwony.
- Cisza! – krzyknęła Senju do zebranych. Przybyła cała wioska – Jesteśmy tutaj razem, ponieważ musimy wyjaśnić kilka dawnych spraw, które ukrywano przed wszystkimi.  Danzo Shimura, Homura Mitokado, Koharu Utatane oraz – przełknęła śline – trzeci hokage,  Hiruzen Sarutobi, bezpośrednio przyczynili się do wydania rozkazu mordu na klanie Uchiha sprzed lat. – między tłumem przeszedł szmer. – Jesteśmy w posiadaniu wszelkich dowodów pisemnych na popełnioną zbrodnie, w ich wgląd może mieć każdy z was kto mi nie wierzy. Danzo poległ w walce nie chcąc publicznego procesu, a Homura i Koharu zbiegli z wioski. Jest puszczony za nimi pościg. Odpowiedzą za swoje winy. Rodzina Uchiha była poważnym zagrożeniem dla wioski i dlatego w tamtym czasie Itachi Uchiha, jako najbardziej utalentowany ze wszystkich wojowników, a także najbardziej oddany pokojowi i wiosce Konoha, dostał misję polegającą na unicestwieniu zagrożenia. Zrobił to wszystko aby zapobiec wojnie i ocalić nas, wioskę przed wojną domową. Nie każdy jest tak oddany, powinniśmy być mu wdzięczni i chwalić jego czyny! Pamiętać, że to on poniósł nawiększą stratę oraz przez tyle lat nosił to brzemię. Przez Danzo, oraz spisek rady Konohy, Itachi Uchiha został uznany za zdrajcę. Mimo życia na wygnaniu NADAL chronił wioskę. – Tsunade odpowiedziały głośne krzyki – Itachi jest tu z nami! Wszystko dzięki Naruto, który odkrył prawdę.  – Itachi ściągnął kaptur. Przez moment była cisza, która zamieniła się w okrzyki przeprosin i podziękowań.
- Dodatkowo – dokończyła Piąta – Naruto Uzumaki, oficjalnie przejmuje nazwisko i rezydencje swojego ojca, Minato Namikadze.
Tsunade odwróciła się słysząc ponowne okrzyki. Cieszyła się, że ma to już za sobą oraz, że wioska ma tak oddanych shinobich. Jednocześnie przepełniał ja głęboki smutek, spowodowany tak nikczemnym odkryciem. Musi się napić, koniecznie.
Naruto oraz Itachi, po chwili podążyli śladami Hokage. Przy zejsciu ze schodów wpadli na Sasuke.
- jak mogłeś mi nie powiedzieć?! MIMO że to był rozkaz, mogłeś oszczędzić rodziców! Wszystko rozumiem, ale ..
- gówno rozumiesz Sasuke! – warknął starszy z braci – nie mam zamiaru ci tego tłumaczyć, może w końcu dorośniesz i przestaniesz być smarkaczem. Majątek klanu należy do starszego z Uchihów. Każe sobie wybudować nowy dom, ty dostaniesz oczywiście jakąś część – machnął ręką i wyminął brata bez słowa, zmęczony całą tą szopką.
- a teraz niby gdzie będziesz mieszkać?!
- U Naruto



Komentarze