2. Sypiące się skały
Patrzyła jak kule ognia wzbijają
się w powietrze, między nimi shurikeny wirowały w narzuconym przez ninje tańcu,
lądując prosto w środek tarczy. Na przemian w niebo wznosiły się pioruny
przeplatane z płomieniami. Była szczęśliwa, pierwszy raz od kilkunastu
miesięcy, na prawdę, niepodważalnie szczęśliwa. Jej marzenia, a właściwie
marzenie, 3 dni temu je dogoniła, a raczej jego. Zaśmiała się cichutko pod
nosem jak mała dziewczynka. Nie myślała, że odwzajemnione uczucie może być tak
kojące dla duszy. Tak, zmieniła się, uspokoiła. Miesiąc temu, kiedy miłość jej
życia wróciła do wioski nawet nie myślała, że przydarzy jej się taka sytuacja.
Wróciła myślami do tamtego dnia.
Jak zwykle po skończonym dyżurze w szpitalu udała się na skały aby
potrenować. To było jej miejsce, daleko za wioską, ustronne tak, aby nie
wywołała trzęsień mogących zaniepokoić mieszkańców. Nie śpieszyła się, to był
dobry dzień. Mali pacjenci którymi się zajmowała powoli wracali do zdrowia.
Sprawiało jej ogromną satysfakcję pracowanie z dziećmi. Mijając bramę wioski,
przywitała się ze strażnikami – o dziwo, zwykle znudzeni dzisiaj byli wyjątkowo
ożywieni, spięci.
- ohayo, czy coś się dzieję? – zapytała zaintrygowana. Jeden z
nich jej przytaknął.
- Czekamy. Dzisiaj ma się pojawić Uchiha. – Głośno wessała
powietrze „Sasuke” Przebiegło przez jej myśl. „więc to dzisiaj”. Przytaknęła
strażnikom i pożegnała się z nimi. Nie mogła opanować drżenia, ale dlaczego?
Myślała, że się zmieniła. Winiła się o wyjazd Naruto, a później Sasuke, oczywiście
zamknęła się w sobie po wyjeździe Uchichy, nie umiała go zatrzymać, ale
myślała, że stała się silniejsza nie tylko fizycznie. W pewnym sensie bała się
spotkania z nim ale również strasznie chciała go zobaczyć.
Dotarła na pole treningowe.
Trening był ciężki i wyczerpujący – ale właśnie tego potrzebowała, odskoczni od
kłębiących się myśli. Kiedy zaczęła się zbierać z powrotem do wioski,
ściemniało się. Nagle przed nią pojawił się jeden ninja z wioski.
- Sakura-san! Jesteś pilnie potrzebna w szpitalu!- przytaknęła,
biegli ile sił w nogach. Kilka chwil później byli już na miejscu.
- Sakura! Dobrze, że jesteś! – krzyknęła Tsunade – przygotujesz odtrutkę
dla dziewczyny która leży w Sali numer 5. – Hokage była w trakcie leczenia 4ki
shibobi z poważnymi obrażeniami, asystowała jej Shizune.
- co się stało? – zapytała Sakura, przebierając się w fartuch i
dezynfekując ręce.
- ekipa eskortująca Sasuke do wioski została zaatakowana przez dwóch
członków Akatsuki. Sasuke zajmuje się właśnie Ino, spokojnie nie został otruty,
ty musisz się zająć jego towarzyszką. Dasz radę przeprowadzić operację? – Piąta
zmierzyła młodą Haruno od stóp do głów, była cała brudna i poobdzierana.
- tak – przytaknęła – zostało mi jeszcze trochę czakry.
Biegnąc do izolatki w której znajdowała się niejaka Karin, Sakura
w głowie miała ciągle Sasuke. Jak bardzo się zmienił? Weszła z hukiem do Sali,
związała włosy i kazała przygotować potrzebne miski i zioła do przeprowadzenia
usunięcia szkodliwej substancji z ciała dziewczyny. Krzątała się przy wijącej
się z bólu Karin i przygotowywała wszystko. Kiedy podniosła głowę, jej oczy
spotkały się z innymi, za tymi których nie widziała prawie 3 lata. Izolatki
były przedzielone jedynie szybą, w drugiej leczony przez blondynkę siedział poharatany
shinobi, jego czarne jak węgiel tęczówki wyrażały zaciekawienie, Sakura zamarła
i patrzyła się w te oczy jak zahipnotyzowana. Nie wiedziała czy trwało to 30
sekund czy 10 minut, gdyby nie Ino, która szarpnęła delikatnie Sasuke żeby się
odwrócił, nie wie czy dałaby radę odwrócić wzrok. Otrząsnęła się szybko i
zabrała do operacji. Po 2 godzinach opuściła pomieszczenie.
Zerwała się nagle i przeskoczyła w
inne miejsce, ponieważ skały za nią zaczęły się obsypywać przez niedalekie
uderzenie. Sasuke spojrzał tylko w jej stronę, po czym wrócił do treningu.
Kiedy Sakura usadowiła się wygodnie w kolejnym punkcie obserwacyjnym wróciła do
wspomnień.
Przez zamknięte drzwi słyszała podniesiony głos byłej przyjaciółki:
- Ty chyba jesteś niepoważny! Albo się położysz i przestaniesz
zgrywać twardziela albo cię znokautuję – powiedziała już spokojniej Ino. – Nie
interesują mnie twoje zachcianki, nikomu nie zaimponujesz szwędając się teraz
po mieście. Kładź się.... Ty albo masz udar, albo nie rozumiesz co do Ciebie mówię.
Przyniosę Ci coś do jedzenia książę ciemności.
Niestety nie słyszała jego głosu, mówił zbyt cicho. Jednakże świetnie mogła
wyobrazić sobie jego niezadowoloną minę. Przez moment wahała się czy wejść do
pomieszczenia, kiedy miała już odchodzić drzwi się otworzyły, wymieniły z Ino
tylko spojrzenia i każda z nich zaczęła iść w swoją stronę. Sakura nie
wytrzymała i zapytała.
- ironia losu, prawda? – odpowiedziała jej cisza – ostatnim razem
chciałaś go zabić, a teraz musiałaś uratować mu życie – blondynka zatrzymała
się.
- jakbym chciała go zabić, już by nie żył. Nie mieszaj się w
sprawy, których nie rozumiesz Sakura.
Przez ostatnie dni ciągle trenowała zdała od wioski żeby uspokoić
myśli. Bywała w szpitalu ale ani razu nie odwiedziła Sasuke. Jedynie z
informacji przekazywanych od Tsunade, wiedziała, że Ino była u niego
codziennie. Serce kuło ją z zazdrości, jednak wiedziała, że Ino nie chodzi do
niego towarzysko. Tylko ona nie bała się mu przeciwstawić, nakrzyczeć na niego
bądź użyć siły kiedy będzie trzeba. Trzy miesiące po odejściu Naruto, Sasuke i
Ino wdali się w bójkę. Nikt nie wie o co dokładnie poszło, jednakże sprawa była
na tyle poważna, że zostali rozdzieleni przez joninów. Wśród nich był Kakashi
sensej, z jego relacji wynikało, że Ino mogła z łatwością pokonać Uchihe. W Akademii
byli najlepszymi uczniami w klasie, jednak Sakura nigdy nie podejrzewałaby, że
Ino może być tak silna, to by oznaczało, że podczas egzaminu na chunina
potraktowała walkę z nią jako litość..
Wracając do Sasuke, oczywiście, że sama chciałaby się z nim
spotkać – ale co miałaby mu powiedzieć? Przy ich ostatnim spotkaniu przy moście
o mało jej nie zabił, a ona jak głupia nadal wierzyła.
Szła szpitalnym korytarzem, nogi same ją przyniosły pod salę nr 136. Stanęła
pod drzwiami, już podniosła rękę żeby zapukać lecz znowu usłyszała głos
blondynki. Nie zrozumiała ani słowa, nastała cisza. Sakura przez moment znowu
się zawahała lecz wtedy usłyszała najmniej oczekiwaną rzecz. Śmiech. I to nie
tylko Ino się śmiała, Sasuke również. Nawet nie wiedziała, że ma taki piękny
śmiech. Nie brzmiał on co prawda radośnie ale już sam ten dźwięk roztopił jej
serce. Opuściła rękę. To nie był dobry dzień na odwiedziny. Opuściła głowę i w
tym samym momencie drzwi się otworzyły. Uniosła oczy, zobaczyła przed sobą
czarną koszulkę – przełknęła głośniej ślinę i podniosła głowę wyżej – jej oczom
ukazała się twarz Sasuke. „piękny” przeszło jej przez myśl.
- Nie ładnie tak podsłuchiwać, Sakura. – powiedział nisko.
Zamknęła buzie, odwaga jej wróciła. Prychnęła cicho i odeszła spod Sali.
Tego samego dnia udała się do pobliskiej restauracji zjeść jakąś szybką
kolację. Skoro jej rodziców nie było w domu mogła sobie pozwolić na odrobinę
luksusu. Zamówiła posiłek i butelke sake, całkiem jak Tsunade sama…„Co się ze
mną dzieje? Myślałam, że dorosłam, zmieniłam się. Jak widać nie aż tak bardzo
jak myślałam.” Ktoś do niej podszedł.
- Sasuke? – zapytała zdziwiona. Chłopak usiadł na przeciwko,
zamówił sobie danie i nadal nic nie mówiąc patrzył się na kunoichi. W Sakurze
wzbierał gniew „jak on śmie” myślała. Coraz bardziej czerwona, zacisnęła ręce w
pięści.
- Czego chcesz? – zapytała na tyle oschle na ile było ją stać. Nie
doczekała się odpowiedzi. – powtarzam, czego chcesz? Odpowiedz mi. Jak śmiesz.
Pojawiasz się i znikasz licząc, że za każdym razem dam z siebie robić kretynkę?
– uderzyła w stół – koniec z tym Sasuke! Powiedz czego chcesz i przestań robić
ze mnie wariatkę.
Widać było, że zaskoczyła go jej reakcja. Kelnerka przyniosła
zamówione jedzenie jednak żadne z nich nie zwróciło na nią uwagi. Patrzyli
sobie w oczy mierząc się na wzajem. Odbywała się między nimi emocjonalna walka
- Przepraszam – powiedział cicho
- Co?
- Przepraszam
- za co przepraszasz? – zapytała jeszcze bardziej zła
- za wszystko co zrobiłem.
Sakurze popłynęła jedna łza, którą szybko
wytarła. Posiłek dokończyli w milczeniu.

A więc... To, że Ino jest w opowiadaniu silną kunoichi można podsumować tak: szok totalny ;) Ciekawa jestem, gdzie i jak się nauczyła dawać kolesiom wycisk. Nie spodziewałam się, że Sakura będzie mieć tak dużą rolę... Bardzo podoba mi się rozdział z jej perspektywy. I to, jak pokazany jest Sasuke - jest go mało, wydaje się arogancki i bezczelny (a jakże). A jednak jest zdolny do powiedzenia przepraszam. Może go polubię w tym opku^^
OdpowiedzUsuńWłaśnie ubolewam nad pokazaniem Ino w mandze i anime. Rozumiem że w każdej historii potrzebna jest blondynką blondynka z anoreksja... Stereotypy są okropne. Tak czy inaczej w 1 serii Naruto Ino miała najlepsze oceny w klasie na równi z Sasuke uważam że w takim razie była silna. Nie posiadała tak znacznego postępu jak Sakura ponieważ już była silna. Ino co prawda jest postacią poboczna poboczną ale ludzia poza tym że w akademii rządziła to jeszcze posiada: świetną percepcję sensora, dzięki czemu jest w stanie wykryć nawet drobne zmiany w czakrze innej osoby.
UsuńPodłącza się do sygnatury czakry przeciwnika i zdobyć informacje.
Nauczyła się używać i kontrolować medyczne ninjutsu
Kontroluje i płynnie używa żywiołow Ziemi, Wody, Yin, Yang oraz Ognia w anime. (Czyli opanowała ich najwiecej, jako jedyna kobieta z jej rocznika)
W boruto dowodzi dwiema dywizjami i jest jedyna żeńska głową klanu. Pracuje w departamencie medycznym jako lekarz, prowadzi kwiaciarnie i uczęszcza w misjach..
Dodamy do tego techniki klanowe no i telepatię...
Plus jeszcze nie umniejszajmy jej roli w wielkiej wojnie ninja ale tego nie będę opisywać wszystko jest w tym pinie : https://pin.it/gwwzae3j45dnmx .
No a ogólnie wracając do opowiadania 😂 uważam że jest bardzo silna i niedoceniona a jej postać ma umniejszona rolę. Na opowiadanie mam pomysł mam nadzieję tylko że się nie pogubie :)
Ok przeczytałam co napisałam 😅 słownik w telefonie jest bezlitosny... Ale mam nadzieję że wiesz o co mi chodzi 🙃
UsuńWiem ;) nie miałam pojęcia że Ino jest głową klanu, chyba zajrzę do Boruto. Opowiadanie się ładnie rozwija :D
Usuń