3. Kwestia charakteru

        Patrzył jak jego sensej znika za horyzontem. Było mu żal, że nie może jeszcze z nim wrócić do wioski, jednak wiedział, że to jeszcze nie koniec jego drogi.  Odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie w dalszą podróż.

         Powrót do Konoha zajął Jiraji 15 dni. Po drodze, nie obyło się oczywiście, bez wchodzenia do okolicznych barów czy domów uciech. Ten mężczyzna chyba nigdy nie dorośnie.
Pogoda była nieznośna, „mam złe przeczucia, oby Naruto nic się nie stało podczas samotnej wędrówki”, jak nigdy padało. Po prostu była ulewa co jest nie spotykane w tym rejonie kraju. Stanął pod bramą główną wioski. Od razu wyskoczyło do niego dwóch strażników.
- Kim jesteś? Ściagnij kaptur – krzyknął jeden z nich
- ho, ho kamraci. Minęło może i 5 lat ale aż tak bardzo się nie zmieniłem – powiedział z uśmiechem, odsłaniając swoją twarz.
- Jiraja sama! A gdzie Naruto!?
- Mam nadzieję, że niedługo się pojawi. A teraz wybaczcie, chciałbym odpocząć. – Wymienili uprzejmości i sannin ruszył do siedziby Hokage.
Właśnie kierował się do gabinetu, kiedy jakiś nieszczęśnik przeleciał przez drzwi. „Ale ta kobieta ma power ” już miał ukradkiem się wynosić kiedy z gabinetu wyszła wkurzona Tsunade, a za nią Sakura i Shizune próbujące ją uspokoić.
- Jiraja! – rzuciła się mu na szyję. Sannin lekko zdziwiony jej zachowaniem odwzajemnił uścisk, po czym dostał słynną pięścią Hogake w splot słoneczny.
– Baka! Spóźniłeś się kilka dni! – uderzyła go ponownie, w ramie. – Gdzie jest Naruto?
- On jeszcze nie wraca, postanowił nadal trenować
- Jakbyś miał trochę oleju w głowie przytargał być go tutaj na siłę!
- Nawet jakbym chciał, to nie dałbym rady. Naruto stał się naprawdę silny. – Piąta ze zdziwioną miną usiadła przy swoim biurku. Sakura i Shizune z PonPon na rękach czekały na dalsze słowa Jiraji. Ten przysiadł na parapecie, za Hokage, i zaczął opowieść o chłopcu, który stał się prawdziwym, silnym mężczyzną. Dodał, że prawdziwego Naruto nigdy tak na prawdę nie poznali i na pewno zdziwi ich jego powrót.
- Jak to nie znałam Naruto- zapytała Sakura – byliśmy razem w drużynie i w Akademii. Na wielu misjach, w takich sytuacjach da się poznać człowieka sensej!
- Naruto zawsze walczył o akceptacje innych, odrzucone dziecko zawsze jest świetnym aktorem. Przechytrzył nawet mnie, po przekroczeniu bram wioski dotarło do mnie co zrobiła cała Konoha, oraz jak bardzo się myliłem. – powiedział poważnie. – Teraz jednak jest to najmniej istotne. Naruto jest w tym momencie silniejszy ode mnie. Jak wróci, wypełni swoje przeznaczenie.
Po wyjściu od Tsunade, Sakura nadal była w szoku.  Naruto? Pokonać Jiraje? Nie możliwe, nie on. Idąc uliczkami wioski słyszała jak mieszkańcy rozprawiają o szybkim powrocie Naruto oraz o jego wyczynie. Większość ludzi uważała te opowieści jako nieśmieszny żart – tak samo jak Haruno. Jiraja musiał już komuś opowiedzieć...
Rankiem w głowie różowowłosej nadal brzmiały słowa Pustelnika. Nie rozumiała do końca o co mogło mu chodzić. Ona? Nie znać Naruto? Za dużo razem przeszli. Co prawda, chwilami była dla niego zbyt surowa, ale nie zachowywał się nigdy inaczej niż zwykle. Z resztą... teraz w końcu ma Sasuke. Naruto też kiedyś wróci i jak zwykle będzie siał zamęt.


          Ino stała przed bramą wioski razem ze swoim sensejem. Czekali na – jak zwykle spóźnioną -resztę swojej drużyny. Dostali misję przekazania ważnych informacji z Konohy do Kazekage wioski piasku. Dwa dni wcześniej byli odebrać od krawcowej nowe stroje, ponieważ poprzednie mocno ucierpiały przy poprzedniej misji. W wiosce liścia są trzy zakłady zajmujące się szyciem stroi dla shinobi, jeden z nich prowadzi ciotka blondynki. Inoima jest starszą siostrą ojca Ino, ekscentryczką, jednak dobrze zna się na swoim fachu. Mimo jej wspaniałego kunsztu, blondynka nie była przekonana do tego co ma na sobie. Asuma stwierdził, że wygląda bardzo dorośle, jednak ona czuła się jak przebieraniec. Jej rozpoznawalne stroje, które zawsze były w kolorach fioletu zastąpiła czerń i bordo.  Na horyzoncie pojawiła się druga połowa drużyny 10tej. ~przynajmniej oni dobrze wyglądają~ pomyślała.
Shikamaru, miał na sobie czarną obcisłą koszulkę na długi rękaw, z wielkim herbem klanu na plecach podkreślała dokładnie wszystkie jego mięśnie. W reku trzymał standardową kamizelkę wioski Liścia, z którą się nie rozstawał od egzaminu na chunina.  Do tego spodnie z wieloma kieszeniami,  koloru zielonego i czarne sandały. Shikamaru dodatkowo zaczął zapuszczać brodę, przez co prezentował się na prawdę przystojnie. ~Szkoda tylko, że jest taki leniwy – zaśmiała się w duchu ~ no i że traktuje go jak brata. Zostanę starą panną z pięcioma kotami~-
Ale jest i Choji, włosy związane w kitkę odjęły mu kilogramów, na sobie ma luźne ciemnobordowe kimono z herbem na brzuchu oraz czarne spodnie i sandały.

- Wyglądacie na prawdę super chłopaki! – krzyknęła Ino, a Asuma jej przytaknął. Akimichi uśmiechnął się od ucha do ucha a Nara podrapał po głowie.
- To kłopotliwe, ale ty wyglądasz naprawdę dobrze...
- Jak przyszła ofiara gwałtu – odparła – moja ciotka nie miała dla mnie litości. Za wszelką cenę chce mnie wydać za mąż – powiedziała obrażona.
Ino miała na sobie czarne spodnie cargo z wysokim stanem i tego samego koloru stanik sportowy i sandały. W pasie, przewiązaną bordową bluzę z wysokim kołnierzem, a włosy – zamiast w kitkę – splecione w dwa warkocze.
- Nie przesadzaj Ino, wyglądasz na prawdę sexi, chyba zawsze tego chciałaś – odparł poważnie Choji. Blondynka przewróciła jedynie oczami. Nie takiego efektu oczekiwała, chciała wyglądać… dobrze, ale trudno, musi się przyzwyczaić do tego, co ma na sobie. Do poprzedniego stroju również była negatywnie nastawiona i..
- Do poprzedniego stroju również miałaś zastrzeżenia, Ino. Wszyscy wyglądacie na prawdę dorośle. Jak już skończyliśmy prezentacje, ruszajmy do Suny.
- Hai sensej!

           
      Intensywne stukanie deszczu w parapet wybudziło Naruto z odżywczego snu. W nocy, stoczył walkę na śmierć i życie z członkami Akatsuki. Udało mu się ich oszukać, podrzucając klona wypełnionego małą cząstką chakry Kuramy. Dzięki temu uszedł z życiem, jednak jak się zorientują,  że upolowali podróbkę, na pewno przyjdą po niego ze zdwojoną siłą. Blondyn przetarł oczy i spojrzał w niebo – było szare i zachmurzone. Zupełnie jak jego nastrój od kilku dni. Od rozstania się ze swoim sensejem, zastanawiał się czy poprawnym będzie powrót do wioski. Wiedział jakie jest jego przeznaczenie i czy przez chęć asymilacji warto narażać mieszkańców wioski? Dzisiaj mija równo pięć lat, odkąd wyruszył na trening. Pięć lat intensywnych, ciężkich treningów i wyrzeczeń. ~Przez ten czas udało mi się osiągnąć tak wiele – pomyślał – no Naruto, rachunek sumienia. Opanowałeś tryb mędrca do perfekcji, dogadałeś się z Kuramą więc Bijumode możesz też odhaczyć, Jutsu błysku wymyślone przez tatę... czemu jednak wydaje mi się, że to nadal za mało? Czy jestem wystarczająco silny?~ Blondyn rozmyślając o swoim przeznaczeniu, pakował swoje rzeczy, aby móc opuścić noclegownie. Na dworze nadal padało. Założył  długi płaszcz, kaptur i żegnając się z recepcjonistką zniknął w ulewie. Zatrzymał się dopiero na polanie, za wioską wodospadu, bo to ją zamieszkiwali przez kilka miesięcy.  Rozejrzał się czy nikt go nie podgląda, wiedząc, że jest czysto teleportował się z głośnym trzaskiem kilometr od wioski ukrytej w liściach. ~co ja wprawiam? Przez moje młode lata, ta wioska zdążyła mi wystarczająco zbrzydnąć, tak samo jak fałszywi ludzie w niej mieszkający. Jednakże, będzie ciekawie spotkać wszystkich po kilku latach~  - i tak rozmyślając dotarł pod bramy wioski. ~nic się nie zmieniło – pomyślał z pogardą – strażnicy jak zwykle śpią, brama tak samo obdarta.. na szczęście pogoda się poprawiła~
- Witam – powiedział blondyn swoim niskim chrapliwym głosem
- Co.? O boże, Kitsu! To Naruto! – krzyknął jeden ze strażników podnosząc się z miejsca.
- Bogiem jeszcze nie jestem – odpowiedział sarkastycznie Naruto. – Mogę już wejść? Chcę iść do Hokage złożyć raport.
- Hai – odpowiedzieli zmieszani. Kitsu i Goku byli zdziwieni postawą Naruto, a także zmianą zewnętrzną i wewnętrzną. Oboje zastanawiali się co się stało z wiecznie roześmianym blondynem, zadającym pytania rozwrzeszczanym głosem. Takiego Naruto pamiętali, takiego się spodziewali. Żaden z nich by nie pomyślał, że kiedy wróci, to będzie przed nimi stał jako dorosły, opanowany i (sądząc po jego postawie) wkurzony facet.
- Miłej roboty chłopaki – rzucił na odchodne.


W gabinecie Piątej zebrała się duża grupka ludzi. Za Hokage stał zmartwiony Jiraja, który jako jedyny nie wierzył jednak w informację, które dzisiaj rano otrzymali. W pomieszczeniu była drużyna 10, która wróciła z 3 dniowej misji w Sunie, Sakura z Sasuke i Sai, oraz drużyna Hinaty i Nejia.
- Zebrałam Was tutaj – zaczęła drżącym głosem – nie wiem jak mam Wam to powiedzieć. Jak już zapewne wiecie, Akatsuki polują na ogoniaste bestie. Dzisiaj dostałam informacje od moich informatorów, że zapałali dziewięcioogoniastego – dokończyła, nadal mam nadzieję, że jest to pomyłka… Jednak są na to naoczni świadkowie.
- I tak uważam, że to nie może być prawda! – krzyknął Sannin waląc ręką w parapet – musimy iść go poszukać.
- to są potwierdzone informacje, Jiraja!
- Ale jak to. Chyba nie za bardzo rozumiemy – zaczęła Sakura
- Wyciągnięcie bestii z ciała powoduje natychmiastową śmierć! A dziewięcioogoniasty siedzi w Naruto! – krzyknęła Tsunade.
            Wszystkich wmurowało w ziemię. Hinata wybuchła płaczem, nie po to się zmieniała, żeby już nigdy go nie zobaczyć. Na twarzach większości widać było żal i smutek, jedynie Sakura, Sasuke, Neji i Tenten byli obojętni. Każdy z nich uważał Naruto za idiote i nieudacznika, jednak nie spodziewali się tego, że już nigdy go nie zobaczą. Najbardziej zaszokowaną osobą wydawał się by Sai. Wiedział wiele o Naruto, zapewne więcej niż jego przyjaciele. Spotkał go na jednej z misji którą wykonywał dla korzenia. Tam blondyn uratował go przez czterema mistrzami miecza. Widział jaki jest silny i nie mógł uwierzyć, że dałby się pokonać.
- Czyli co – zaczął Sasuke, wyrywając wszystkich z rozmyślań – ten kretyn dał się tak łatwo zabić?
- Ty bezczelny..
- Gdybym był martwy, gryzłbym teraz piach, Sasuke.
Wszyscy spojrzeli w stronę drzwi, słysząc chrapliwy głos przybysza. Za nimi stał bardzo wysoki, dobrze zbudowany chłopak o blond włosach, które wchodziły mu do oczu. Twarz nie wyrażała żadnych emocji. Do jego ciała przylegała mokra pomarańczowa koszulka oraz czarne spodnie. Na plecach miał duży kempingowy plecak. ~pewnie niejedna ma na niego chrapkę ~ pomyślała TenTen. Jiraja w 3 krokach podleciał do przybysza i mocno go przytulił.
- Wiedziałem, że żyjesz, Naruto – rzekł sannin rozbawiony. – mówiłem Ci Tsunade, czas zmienić informatorów, ci Twoi są jacyś lewi.
Piąta wstała od biurka i poszła przywitać się z blondynem.  – T O   J E S T   N A R U T O ? ! – takie pytanie pojawiło się w głowach obecnych. Hinata jako pierwsza z zebranych podeszła do niego i z uśmiechem przytuliła się na przywitanie
- Naruto-kun! Wróciłeś!
Widząc reakcję Hinaty bardzo się zdziwił, przecież to zawsze była taka cicha i dziwna dziewczyna. Przyjrzał się bliżej Hinacie, miała zapłakane oczy, tak samo jak Tsunade... Połączył fakty.
- Naruto, żyjesz. Super – powiedziała Ino i przyjacielsko klepnęła go w ramię, po czym uśmiechnęła się szeroko. ~zapomniałem jak Ino się śmieje~ Odwzajemnił uśmiech, żeby potem przywitać się z resztą zebranych. Przed nim stanął Sai i ukłonił się lekko.
- Witaj ponownie Naruto-sama
- hm, już wyzdrowiałeś
- Hai, nie zdążyłem Ci podziękować, za uratowanie mi życia – ukłonił się ponownie.
- Nie masz za co – odparł chłodno – gdyby nie fakt, że miałem coś do załatwienia z Ameyuri, nie zwróciłbym na was uwagi.
- Co to ma niby znaczyć? – zapytała zdenerwowana Sakura
- Naruto-sama uratował mojej drużynie życie ponad rok temu. Wykonywaliśmy bardzo ważne zadanie dla korzenia, niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem i...
- jak ktoś kto nie umie się sam obronić, mógł uratować komuś życie to jest śmieszne. – wtrącił się Sasuke
- o ironio, najwyraźniej mógł. Tsunade-sama stawię się u Ciebie jutro o świcie. – Naruto ukłonił się Piątej i pożegnał resztę gestem dłoni.
Tsunade była zaszokowana spokojem Naruto. Całkowicie nie poznawała chłopaka. Wiedziała, że to on. Ale co się stało z jego charakterem? Ludzie się zmieniają ale on przeszedł zmianę charakteru o prawie 180 stopni.. Wiele pytań zostało bez odpowiedzi i patrząc po zebranych w gabinecie nie tylko ona zastanawiała się kim stał się Naruto. Kazała gestem dłoni wszystkim się rozejść. Została w gabinecie jedynie z Jirają i Shizune.
- mówiłem Ci, Naruto zawsze udawał. Chciał mieć przyjaciół.. po wyruszeniu z wioski ściągnął codzienną maskę i pokazał swoje prawdziwe oblicze. Tak naprawdę to stonowany, pewny siebie i inteligentny chłopak. Tylko po przepowiedni prastarej ropuchy stracił umiejętność cieszenia się z prostych rzeczy – dodał ze smutkiem.
- Uważasz, że jest wystarczająco silny?

- Wszystko zależy od niego, Tsunade. My możemy jedynie go wspierać. 



Komentarze

  1. No no. Hinacie doborze zrobiła znajomości z Ino, skoro przynajmniej potrafi się przytulić do Naruto. Sasuke pojawia się tylko na chwilę :( ale fragmenty z Ino i Naruto bardzo ciekawe. Ino w czerni i bordo, najpierw skojarzyło mi się ze strojem Temari, ale widzę że będzie jeszcze odważniej. Jej atrakcyjny strój pasuje. Zastanawia mnie temat ff, sugeruje że będziemy mieć do czynienia z poważnym wyzwaniem... Dobrze więc, że blondyn nie zmarnował czasu na treningu. Cały czas nieusatysfakcjonowany? Aż strach pomyśleć czego jeszcze chce się nauczyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz